Zaznacz stronę

Szanowni Państwo,
czy zauważyli Państwo, że dzisiejszy świat dzieli się coraz szybciej, coraz agresywniej… i coraz głupiej?

Wystarczy wejść do internetu, żeby zobaczyć, że nie ma już dyskusji – są tylko drużyny. Jedni krzyczą, że trzeba wszystko zburzyć, inni – że trzeba wszystko zatrzymać. Jedni widzą w drugim człowieku zagrożenie, drudzy – ignoranta. Każdy ma rację. Absolutną.

Ale im więcej racji, tym mniej rozumu. Bo racja jest wygodna. Myślenie – wymaga wysiłku. A to jest wysiłek, którego coraz rzadziej się podejmujemy.

Proszę Państwa, z psychologicznego punktu widzenia, człowiek jest stworzony do przynależności, nie do wątpienia. Kiedyś to plemię chroniło nas przed wilkiem. Dziś – przed samotnością w komentarzach.

Nasz mózg woli mieć fałszywą pewność niż prawdziwą wątpliwość. Dlatego tak łatwo jest nam uwierzyć w proste slogany:
„wszyscy politycy to złodzieje”,
„Unia nas niszczy”,
„Kościół to samo zło” – albo odwrotnie: „jedyny bastion dobra”.

Skrajności karmią nasze emocje, a emocja jest szybsza niż refleksja. Badania neurobiologiczne pokazują, że reakcja emocjonalna pojawia się w mózgu wcześniej niż logiczna analiza. Najpierw czujemy, potem dopiero myślimy.
A czasem już nie zdążymy pomyśleć.

Już Arystoteles mówił o aurea mediocritas – złotym środku. Nie jako o kompromisie, tylko jako o cnocie.
Między tchórzostwem a brawurą – odwaga.
Między rozwiązłością a pruderią – umiarkowanie.
Między głupotą a cynizmem – mądrość.

Ale proszę zauważyć: środek to nie jest miejsce dla ludzi niezdecydowanych. To jest miejsce dla tych, którzy rozumieją, że świat jest złożony. To nie jest droga miękkich. To jest droga myślących.

Bo trzeba odwagi, żeby powiedzieć:
– „Nie zgadzam się ani z jedną, ani z drugą stroną.”
– Albo: „Zgadzam się po trochu z obiema.”
W czasach, gdy wszyscy chcą mieć rację, umiarkowanie staje się aktem odwagi.

W nauce dogmat to śmierć.
Proszę pomyśleć o Galileuszu – potępionym, bo odważył się powiedzieć, że Ziemia nie jest w centrum.
Albo o Mendlu – którego badania nad genetyką leżały w szufladzie pół wieku, bo nie pasowały do „prawdy epoki”.

W polityce jest podobnie.
Kiedy polityk przestaje słuchać, a zaczyna głosić dogmat – przestaje być sługą państwa, a staje się kapłanem idei.
A państwo to nie świątynia – to organizm.
Trzeba go rozumieć, nie adorować.

Jak mawiał Einstein:

„Wszystko należy upraszczać – ale nie bardziej, niż to możliwe.”
Tymczasem dziś upraszczamy wszystko do haseł.
Złożone problemy – jak edukacja, podatki, klimat – sprowadzamy do emocji:
„winni nauczyciele”, „winni bogaci”, „winni młodzi”.
To już nie myślenie, to liturgia skrajności.

Proszę spojrzeć na mapę świata.
Rosja, która wierzy w swoją dziejową misję.
Stany Zjednoczone, które wierzą w swoją wyjątkowość.
Chiny, które wierzą w swoje przeznaczenie.

Każde imperium zaczyna się od dogmatu.
Od zdania: „wiemy lepiej”.
A potem kończy w ruinie – właśnie dlatego, że przestało pytać.

Polska też czasem wpada w tę pułapkę.
Raz chce być zachodnia do przesady, raz – romantycznie wschodnia.
Jednego dnia wierzy w technologię, drugiego w cud.
A przecież siła państwa to umiejętność łączenia rozumu z tożsamością, a nie zastępowania jednego drugim.

Dziś – Szanowni Państwo – media to nie czwarta władza, tylko czwarty kościół.
Każdy z własnymi dogmatami, własnymi prorokami i własnym potępieniem.

Algorytmy nie karmią nas wiedzą, lecz racjami, które już mamy.
Jeśli kliknę „nie lubię lewicy”, to YouTube pokaże mi dziesięć filmów, które potwierdzą, że miałem rację.
Jeśli polubię teorię spiskową – dostanę ich sto.

To jest ekonomia emocji.
Media żywią się oburzeniem, bo oburzenie klika się najlepiej.
A oburzony człowiek nie myśli – on reaguje.
I właśnie dlatego w epoce informacji człowiek staje się coraz mniej poinformowany.

Szanowni Państwo,

stworzyłem ten kanał, bo mam coraz mocniejsze przekonanie, że żyjemy w epoce wielkiego ogłupienia emocjami. Niepokoje, gniew i strach stały się towarem – produktem, który sprzedaje się lepiej niż prawda. Wystarczy dziś kliknąć jeden przycisk, by dostać dawkę potwierdzenia własnych przekonań. Algorytmy nie chcą, żebyśmy rozumieli świat – one chcą, żebyśmy się w nim bali, złościli i reagowali impulsywnie. Bo wtedy klikamy, udostępniamy, kłócimy się. A każda taka emocja to zysk dla kogoś, kto nauczył się nią handlować.

Jeśli ktoś z Państwa dał się wciągnąć w jakąś „drużynę” – polityczną, ideologiczną czy światopoglądową – to nie jest jego wina. To efekt systemu, który żywi się podziałem, a z ludzi czyni baterie zasilające tę machinę. Współczesna rzeczywistość potrafi nas przekonać, że wybór jednej strony to moralny obowiązek, że trzeba nienawidzić, by mieć rację. To wielkie kłamstwo. Bo świat nigdy nie był czarno-biały. I nigdy nie będzie.

Kanał „Bez Dogmatu” powstał po to, by ten hałas uciszyć – choćby na chwilę. By odzyskać przestrzeń dla myślenia, które nie boi się szarości i nie potrzebuje etykiet. Chcę, żeby to było miejsce, w którym można spokojnie analizować, rozumieć i zadawać pytania – bez gniewu, bez uprzedzeń, bez automatycznych reakcji. Nie interesuje mnie, kto ma rację. Interesuje mnie, gdzie ukrywa się sens.

Nie chcę, byśmy byli pionkami w wojnie na emocje. Chcę, byśmy znów potrafili słuchać, pytać, rozważać. Bo dopóki myślimy samodzielnie, dopóty jesteśmy wolni. A wolność – prawdziwa wolność – nie polega na krzyku za własnym obozem. Polega na odwadze patrzenia dalej, głębiej i spokojniej.

Ten kanał jest właśnie o tym. O wolności rozumu. O świecie bez dogmatów.